Kiedy żyjesz w czymś, co można porównać do ciągłego, wewnętrznego cierpienia, doświadczasz codziennych trudności z ogarnięciem podstawowych czynności, wieczną i bezustanną oceną i nienawiścią do siebie i przekonaniem, że to Ty jesteś „ta_en zła_y”, to to właśnie jest trauma.
Żyłam jak tzw. „dziecko we mgle” nie umiejąc nazwać tego co czuję i podejmując decyzje, które nie były moje.
Złe życiowe wybory nie są złe, ponieważ kiedy wiesz, że kieruje nimi trauma wybaczasz sobie.
Trauma to odcięcie od serca i wewnętrznego prowadzenia – dlatego czujesz zagubienie, tęsknotę za Bogiem i szukasz, sensu i celu swojego istnienia.
Uciec możesz w duchowość i ja sama znalazłam tam ukojenie, jednak to nie uzdrowiło mojego ciała.
Traumy nie da się zrozumieć, ją się odczuwa i czuje, w sobie, głęboko w ciele. To ból i zapis pogardy, cierpienia, niesprawiedliwości, którego nie potrafisz nazwać, z którego usilnie starasz się i pragniesz wyjść, a „nie możesz”…
Jeśli utykasz w jakim wzorcu zachowań, schemacie reakcji (np. lęki, toksyczne relacje, kompulsywne zakupy, pornografia, nałogi itp.), to to właśnie jest trauma, a do tego brak kontaktu z ciałem i bycie poza nim.
Emocje, które Tobą targają, myśli, które męczą, dręczą i sprawiają, że nie jesteś w teraz.
Tu i teraz to zdrowie, regulacja, tam i wtedy to zagrożenie i trauma.